Czym jest esencjalizm?

“Mniej, ale lepiej. Trudno o trafniejszą definicję esencjalizmu”

Sama definicja esencjalizmu jest dla mnie trochę naciągana. Autor chyba po prostu nie chciał być kolejnym facetem wyjaśniającym koncepcję minimalizmu – stworzył nową dziedzinę, w której może się wykazać. 

Czym więc owy esencjalizm różni się od minimalizmu? Z tego co wyczytałam w internecie: minimalizm skupia się na ograniczaniu rzeczy do minimum, czyli na redukcji. Esencjalizm natomiast ma na względzie to, co jest najbardziej istotne, a więc esencję. 

Warto obejrzeć wywiad z autorem Gregiem McKeownem, który nakłonił mnie do przeczytania tej książki, aby lepiej zrozumieć tę koncepcję: 

Firmą, która chyba najlepiej stosuje się do zasady „mniej, ale lepiej” jest supreme. Jej zarządcy nie inwestują w typowy marketing. Czerwonego loga nie zobaczymy w reklamie telewizyjnej, a mimo to marka jest rozpoznawalna na całym świecie. Jej wartość jest wyceniana na około bilion dolarów. Jak to możliwe? Supreme stosuje politykę strachu – wszystkie produkty są limitowaną kolekcją, tworzy się swojego rodzaju szum medialny.
Filmik „Dlaczego supreme odniosło taki sukces?”

Co mi się podobało?

Ta książka jest pełna ludzi. Bardzo lubię kiedy autor potrafi odłożyć swoje ego na bok i czerpać z wiedzy innych twórców. Taka konwencja w obrazowy sposób przedstawia punkt widzenia McKeowna. Kilka razy na marginesie napisałam też “fajny przykład” i faktycznie opowiedziane historie były proste i wyjaśniające.

Zdecydowanie fragmentami, które we mnie rezonowały były początki rozdziałów i towarzyszące im cytaty. Wszystkie trafione w punkt. Wszystkie miałam ochotę zapisać.

“To zdolność dokonywania wyborów czyni z nas ludzi”. ~ Madeleine L’Engle

“Większość z tego, co istnieje we wszechświecie – naszych działań oraz wszystkich innych sił, zasobów i idei – ma bardzo małą wartość i nie przynosi prawie żadnych rezultatów. Z drugiej strony nieliczne rzeczy działają fantastycznie i mają ogromne znaczenie”. ~ Richard Koch

“Bez wielkiej samotności nie może powstać żadne poważne dzieło” ~ Pablo Picasso

Wyznaczaj priorytet(y)

Priorytet – z łacińskiego ‘prior’ znaczy pierwszy. Od XX wieku zaczęliśmy używać jednak liczby mnogiej i w naszym życiu pojawiły się “priorytety”. Zmieniając słowo chcieliśmy nagiąć rzeczywistość. Jak słusznie zauważa autor w dzisiejszym świecie panuje przekonanie, że możemy mieć wszystko i robić wszystko. Język dostosował się do potrzeb. Jednak posiadanie kilku priorytetów sprawia, że ciężko jest stwierdzić co jest naprawdę ważne. Jak pisze McKeown “jesteśmy nieprzygotowani częściowo dlatego, że po raz pierwszy w historii dostępność opcji zaczęła przewyższać naszą zdolność do podejmowania wyborów”.

W psychologii nazywamy to “zmęczeniem woli” lub “wyczerpywaniem się woli”. Siła woli przypomina trochę nasze mięśnie – im więcej jej używamy, tym mniej jest efektywna. Może się też regenerować, odpoczywać.

Myślę, że warto rozróżnić cele od priorytetu (tak, w liczbie pojedynczej). Zawsze mam rozpisane cele na tydzień, miesiąc i na całe życie (możecie zobaczyć je tu). To daje mi poczucie kontroli i sensu. Muszę jednak przyznać, że o priorytecie zapomniałam. Dlatego wyznaczyłam sobie dwa priorytety na czas pozostały do wakacji. Tak wiem, są dwa. Na swoją obronę mogę powiedzieć tylko, że od czegoś trzeba zacząć i w mój mózg zdążyła się już wdrukować idea “priorytetów” w liczbie mnogiej. Trochę minie zanim przywrócę sens tego słowa, w moim życiu, do jego pierwotnych założeń.

Moje priorytety na dwa następne miesiące (maj-czerwiec):

1. Sesja
(chcę wyciągnąć jak najwięcej wiedzy z tych ostatnich dwóch miesięcy nauki i zawalczyć o jak najlepsze oceny)

2. Zdrowie
Chciałabym więcej biegać i lepiej się odżywiać. Skupić się na tym żeby doprowadzić swój organizm do stanu równowagi. + pożerać mniejsze ilości słodyczy.

Jaki jest twój priorytet? 


„Aby wyeliminować rzeczy nieważne, musisz mówić „nie”, i to często. To oznacza opieranie się oczekiwaniom społecznym”.

I nie tylko oczekiwaniom społecznym, ale i oczekiwaniom wobec samych siebie. Myślę, że to drugie może być nawet trudniejsze. Jeśli w niedzielne popołudnie decyduję się na malowanie, to nieświadomie mówię „nie” śpiewaniu, nauce i wielu innym rzeczom, które mogłabym w tym czasie robić. Dlatego warto świadomie wybrać priorytet. 

Jeśli potrzebujecie trochę wsparcia, to tu jest bardzo fajny artykuł o różnych przydatnych metodach wyznaczania priorytetów.

Dlaczego warto mieć priorytet?

Wyznaczony priorytet daje nam punkt odniesienia. Raz ustalona zasada pozwala stosować się do niej już zawsze – ułatwia następne decyzje. Pomaga skoncentrować się na tym co ważne.

Jak pisał Thomas Sowell w życiu „nie ma rozwiązań, są tylko wybory”. 

Opinia czy fakt? Czyli trochę o tym jak wygląda otaczająca nas rzeczywistość.

Jesteśmy zalewani nie tylko niewyobrażalną ilością bodźców, czy informacji ale i opinii. Nowoczesne technologie sprawiły, że żyjemy w chaosie opinii. To jedna z tych rzeczy, których nauczyłam się na studiach. Może złamię teraz światopogląd wielu czytających ten tekst, ale badania, na które tak bardzo lubimy się powoływać mogą być dalekie od prawdy. Słowa “Naukowcy udowodnili…” otwierają w nas piękną perspektywę rozwiązanej łamigłówki. Potem jednak inni naukowcy udowadniają coś zupełnie sprzecznego z tym pierwszym i dochodzimy do smutnego wniosku, że prawda przeleciała nam gdzieś między palcami. Tak dzieje się szczególnie w przypadku badań psychologicznych. A więc opinie. To prawie zawsze są opinie. W życiu niestety rzadko mamy do czynienia z faktami (czy, trochę bardziej filozoficznie, z prawdą).

Jaka wartość kryje się w zabawie?

Niesamowite, że większość najszczęśliwszych chwil w naszym życiu powiązana jest z zabawą. Bawiąc się czujemy pełnię życia. Nie ważne jak bardzo lubisz swoją pracę – gdybym spytała Cię o 3 najlepsze momenty w Twoim życiu – raczej nie wymieniłbyś dnia spędzonego za biurkiem, a raczej poranek spędzony z przyjacielem, czy rodziną. Mimo to często zapominamy o zabawie w codzienności. Nie wiem jak Tobie, ale mi raczej nie przyszło do głowy aby zaplanować sobie “zabawę” w celu zwiększenia produktywności. Stuart Brown uważa jednak, że zabawa poprawia wszystko – od zdrowia, edukacji, tworzenia innowacji w firmie aż po relacje międzyludzkie.

“Zabawa – mówi – zwiększa plastyczność mózgu, zdolności przystosowawcze i kreatywność. Nic tak nie ożywia mózgu jak zabawa”.

Myślę, że daje to nową, ciekawą perspektywę na podejście do nauki. Ilu z nas wkuwa do upadłego po nocach? Ilu z nas tak naprawdę nie czerpie z nauki żadnej przyjemności? Może czas zredefiniować “ciężką pracę” i zamienić ją nie na “efektywną”, czy “produktywną”, bo to tylko kolejne słowa wywierające presje, lecz na “pracę przyjemną”?

“Zabawa jest antidotum na stres”

W dzisiejszych czasach człowiek stał się zasobem. Niczym maszyna doskonali swoje umiejętności i kompetencje. Mamy być efektywni i produktywni. Czasem daję się wpędzić w tę pogoń za perfekcjonizmem. Wierzę w spuściznę rewolucji przemysłowej. Szukam co raz to nowych technik, które mogłyby zwiększyć moją produktywność. Może jednak moja największa siła tkwi w moim człowieczeństwie? Sport, który dotleni mózg; zabawa, która zwiększy jego plastyczność i zmniejszy poziom kortyzolu – hormonu stresu; proste skupienie uwagi; wystarczająca ilość snu.

Jaka zabawa ekscytowała Cię najbardziej kiedy byłeś mały?
Jak mógłbyś odtworzyć to teraz? Jak możesz wpleść zabawę w swoją naukową rutynę?

Co mi się nie podobało?

  • Autor omawia bardzo proste koncepcje i pomysły. Czasem aż oczywiste.
  • Książka jest zdecydowanie zbyt długa. Szkoda, bo w „Esencjaliście” nie znajdziecie samej esencji.
  • Raczej nie dowiecie się z tej książki niczego nowego. Jest raczej słodkim przypomnieniem rzeczy, które wiecie, że powinniście robić. “Nosimy w sobie mnóstwo zdolności, ale często świadomie decydujemy się nie wykorzystywać większości z nich”. Mimo to dobrze się czyta. 
  • Tabelki i porównania “nie-esencjalistów” z esencjalistami uważam za zbędne.

Bibliografia

Piękna bibliografia i linki do stron internetowych, na które się powoływał. Bibliografia świadczy o wiarygodności autora i pozwala nam nieco rozszerzyć podane przez niego treści. Szkoda tylko, że nie można nigdzie w łatwy sposób znaleźć linków w internecie – musiałam przepisywać wszystkie ręcznie. Wybrałam kilka ciekawych:

17 – jeśli Ty nie powiesz nie, ktoś zrobi to za ciebie.

23 – mamy więcej możliwości wyboru..

25 – czego najbardziej żałują umierający?

53 – Gdyby największy na świecie kucharz zarabiałby na życie gotowaniem, umarłby z głodu.

119 – hell yeah!

W linkach znajdziecie głównie blogi i strony internetowe. Ominęłam badania naukowe, do których nie wszyscy mogliby mieć dostęp. 

moja ocena

Długo zastanawiałam się jak ocenić tę książkę. Koncepcja esencjalizmu nie jest dla mnie niczym odkrywczym, jednak książka była wartościowa. Myślę, że ważnym aspektem mojej oceny jest fakt, że bardzie często powoływałam się na tę książkę w rozmowach ze znajomymi – to znaczy, że jednak we mnie rezonowała (dopisuję ten akapit kilka miesięcy po napisaniu tej recenzji). Podsumowując, uważam że jest to pozycja godna uwagi – jest jednak zbyt długa, co przy takiej ilości treści odbieram jako marnowanie czasu czytelnika – stąd lekko zaniżona ocena.