Marzy mi się jakaś fancy nazwa dla tej metody. Kwadraciki nie brzmią ani zachęcająco, ani profesjonalnie, z pewnością nie użyłby jej też żaden mówca motywacyjny. Chrzanić to.
Dzisiaj na nowo przekonamy się do robienia to do list – i to kwadratowych.

O co chodzi – jakie kurka kwadraciki?

Metoda kwadracików polega na zapisaniu listy rzeczy do zrobienia z małym kwadracikiem po lewej stronie. Kiedy wykonacie zadanie – zamalowujecie kwadracik lub stawiacie ptaszek. Pisałam takie listy codziennie przez cały rok maturalny.
Może pomyślicie sobie teraz: “to nic odkrywczego, zwykła to-do lista” i będziecie mieli rację. Jednak jest coś niezwykłego właśnie w kwadracikach. Spróbujcie, a może tak jak ja będziecie robić je przez lata.

Zachęcam Was do rysowania kwadracików codziennie w kalendarzu. Dobrze sprawdzi się też zwykła kartka A4. Jeśli jednak chcecie odrobinę się dopieścić – możecie wydrukować listy przygotowane przeze mnie.
Za co lubię kwadraciki?
  1. Porządkują naukę i odciążają umysł. Często mamy tak wiele pracy, zadań, sprzątania że nawet nie wiadomo od czego zacząć. Boimy się, że o czymś zapomnimy. Sama doświadczyłam tego wiele razy. Niby wiemy co mamy robić: “uczyć się”. Zbyt ogólnie. Mózg nadal musi o wszystkim pamiętać. Robiąc zadanie z matmy cały czas podtrzymujemy w świadomości powinność wysłania eseju z polskiego. Ograbiamy się tym samym z małych kawałków koncentracji. Zapisanie rzeczy na kartce sprawi, że będziecie mogli się skupić tylko na zadaniu, które w danym momencie wykonujecie. Tylko na jednym zadaniu – co zwiększy koncentrację, a może i nawet tempo waszej pracy.
  2. Ponadto sprecyzowanie rzeczy do zrobienia, zapisanie ich na kartce sprawi, że się jakby materializują, stają się bardziej rzeczywiste.
  3. “Rzeczy, które trzeba zrobić” stają się “zadaniami do wykonania”. Masz jasny plan działania i przystępujesz do jego realizacji. Łatwizna. Słowa zyskują też pozytywne zabarwienie na poziomie językowym. Trochę dobroci w stosunku do nas samych nie zaszkodzi. Odrobina ciepła wpleciona w słowa może zadziałać motywująco. “Chcę zamalować dzisiaj wszystkie kwadraciki” – zamiast “muszę zrobić wszystko”.                                                      
  4. “Słowa, których używasz stają się domem, w którym mieszkasz”~Hafiz

  5. Częste poczucie gratyfikacji – to chyba najważniejsza zaleta metody kwadracików. Kiedy rozbijamy ogólne pojęcia takie jak “nauka” na mniejsze zadania, łatwiej jest je zrealizować i jesteśmy w stanie zrobić więcej – albo chociaż wydaje nam się, że zrobiliśmy więcej (a to tu przecież chodzi). 5 zamalowanych kwadracików wygląda lepiej niż jeden. 5 razy częściej możemy też się do siebie uśmiechnąć i poczuć się produktywnie, co przekłada się na naszą motywacje.
Kilka żelaznych zasad kwadracikowej metody:
  • Spisujemy rzeczy do zrobienia – powinny być dobrze sprecyzowane.
  • Spisujemy rzeczy odpowiednią ilość rzeczy do zrobienia. Ilość powinna być rozsądna, odpowiednia dla zwykłego śmiertelnika, którego dzień trwa 24 godziny.
  • Rysujemy kwadraciki (nie gwiazdki, rybki, czy inne bryły do każdego zadania – nasze kwadraciki są tylko drogą do celu, a nie celem samym w sobie).
  • Robimy swoje i zamalowujemy poszczególne wykonane zadania.
  • Czujemy spełnienie, szczęście, jesteśmy z siebie dumni.
Jak używałam tej metody kiedyś, a jak robię to dzisiaj?

#kiedyś #klasa maturalna

Metody kwadracików zaczęłam używać podczas klasy maturalnej. Codziennie robiłam listy rzeczy do nauczenia. Czasami nie wyrabiałam się ze wszystkimi zadaniami, nie przepisywałam ich wtedy na nowy dzień, tylko zamalowywałam kwadraciki z poprzedniego dnia. Używałam tylko mojego kalendarza. Spisanie takiej listy zajmowało mi może około 2 min. Nie chciałam marnować czasu na planowanie, dlatego tak prosta metoda sprawdziła się u mnie idealnie. Porządkowała moją naukę, ale i myśli. Po zakolorowaniu kwadracika “życie seksualne roślin” wiedziałam, że mam konkretną wiedzę na ten temat. Takie potwierdzenie działało motywująco.

Jak wyglądał mój kalendarz?

Był cały w kwadracikach. Strona po stronie. Jedyne inne symbole, których używałam to mała ikonka kartki do oznaczania testów, zegar do oznaczania deadlineów i oczy do książek, które musiałam przeczytać. Minimalizm był moim przyjacielem.

Rok 2018 klasa maturalna

Dzisiaj nie robię już tak dokładnych list na co dzień. Studia oprócz sesji, nieprzespanych nocy i wejściówek przyniosły ze sobą inny tryb nauki. Jest mniej deadlineów, testów i rzeczy, które trzeba wykonać z dnia na dzień. Jest też całe mnóstwo zadań niezwiązanych z nauką (choć ciężko uwierzyć, że poza studiami jest jeszcze jakieś życie). Dlatego w obecnym okresie mojego życia kwadraciki spisuję na kartkach A4 i dzielę wszystko na kategorie. Nie wyznaczam sobie deadlineów, a rzeczy, które muszę wykonać danego dnia zapisuję na karteczkach samoprzylepnych lub w kalendarzu.
Mam wrażenie, że studia zajmują 80% mojego czasu, a social media, uczenie angielskiego i pasje 60%. Zawsze byłam słaba z matmy, ale nawet ja wiem, że to się nie sumuje – dlatego nieustannie muszę z czegoś rezygnować: piszę post na bloga, bo nie uczę się do wejściówki ze społecznej; pracuję 8 godzin w soboty, kosztem wiedzy, którą mogłabym w tym czasie zdobyć i tak dalej. Takie jest życie. Zapisywanie kwadracików pozwala mi się w tym wszystkim nie pogubić i wyznaczać priorytety.

Jakich kategorii używam?

STUDIA

ŻYCIE

KOŚCIÓŁ

ANGIELSKI

BLOG

INSTAGRAM

Izabello chcę Ci podziękować za motywacje do pracy!
Od weekendu stosuje metodę zamalowywania kwadracików i dzięki Tobie w weekend zamalowalam 85% a dziś już 100%! Dzięki za twojego ig  . Tylko nie mów nikomu o tym że tu byłam i co mówilam W każdym razie super motywacja i satysfakcja .
I wgl prowadzenie porządnego terminarza wyznaczanie stricte planu i godzin nauki dzięki temu jestem o krok do przodu!
Marysia

Studentka prawa

Ale sobie dzisiaj pogadaliśmy o oczywistych oczywistościach, co? Ja czasami lubię dostać plaskacza od prostoty – dokładnie w mój nadęty i szukający Bóg wie jakich metod policzek. Możecie wziąć te rady do siebie i zacząć stosować, lub uznać, że za dużo ostatnio grałam z bratem w minecrafta. W obydwu przypadkach cieszę się, że tu jesteście 🙂