Przyszedł czas zmierzyć się z książką polecaną mi przez większość znajomych. Przetłumaczoną niemal na wszystkie języki świata. Ze światowym bestsellerem.
Dostałam swój egzemplarz od przyjaciółki na urodziny i zabrałam się ochoczo do czytania.

Czy ta staruszka może nas jeszcze czegoś nauczyć?

Pierwsza rzecz, na którą należy zwrócić uwagę to data wydania. 1937 rok. W 37 roku po Warszawie wciąż jeździły dorożki, a na świecie ukazał się pierwszy pełnometrażowy kolorowy film.

Czy to znaczy, że książka przestała być aktualna? Absolutnie nie, wymienione w niej rady były na tyle uniwersalne, że są prawdziwe i dzisiaj. Próby czasu nie przetrwały natomiast niektóre przytaczane przykłady. Wieprze, kopy siana, myszy latające po klasie; przy cielęciu w oborze napisałam na marginesie, że mam dość. Ciężko było mi się z takimi historiami identyfikować. Sprawiło to, że tę stosunkowo krótką książkę czytało mi się dość opornie.

Carnegie na początku książki pisze, że opierał się na prasie codziennej, pismach starożytnych filozofów i “najnowszych opracowaniach psychologów”. Musimy mieć jednak świadomość, że psychologia przez 83 lata bardzo się zmieniła i nie jest tą samą psychologią, o której pisze Carnegie. Znacie piramidę Maslowa? Została opisana w 1943 r. Pojęcie konformizmu społecznego jest Wam dobrze znane? Asch przeprowadził swój sławny eksperyment dopiero w 1951r.

Chwilowe irytacje

Jest to jeden z pierwszych poradników amerykańskich – książka, która zapoczątkowała pewien trend. Jak na poradnik zabarwiony kulturowo przystało możemy doszukiwać się w nim pewnej klasycznej dla tego typu pozycji narracji:

“Miej radosną minę i noś dumnie koronę na swej głowie. Potrafimy z larwy zmienić się w motyla”

Gdybym przeczytała coś takiego w książce wydanej we współczesności, dokładnie zastanowiłabym się nad zasadnością czytania kolejnej strony. Bestsellerowy poradnik (do tego z 37r.) rządzi się jednak innymi prawami, dlatego przymykałam na takie “smaczki” oko.

O wartościach słów kilka

Zdecydowanie największa moc książki tkwi w prawdzie jaką przedstawia o naturze ludzkiej. Carnegie pisze o rzeczach prostych, czasem oczywistych – jednak to właśnie w prostocie często odnajdujemy wartość.

Dla wielu z nas centralną wartością w życiu jest miłość. Czy to oznacza, że kierujemy się nią w codziennym życiu? Bynajmniej. Badania wykazały, że wyznawane przez ludzi wartości mają niewielkie przełożenie na zachowanie. Dlaczego tak się dzieje? Wartości są ideami, cechują się bardzo wysokim poziomem ogólności. Natomiast sytuacje, które spotykają nas w życiu znajdują się niemalże na drugim biegunie – są zawsze bardzo konkretne i specyficzne. Ta rozbieżność sprawia, że trudno jest odnosić się do wartości i traktować je jak drogowskazy.

Czy można jakoś zwiększyć moc działania wartości w naszym życiu tak, aby te przekładały się na nasze zachowanie?

Moim zdaniem jest jedna rzecz, którą możemy zrobić: przenieść daną wartość z poziomu nieświadomego do świadomości. Wystarczy, że rano pomyślimy o tym, czym jest działanie np. pełne miłości, albo przeczytamy fragment Pisma Świętego, czy książki, który zaktywizuje w naszym mózgu koncepcje miłości. Następnie powinniśmy odwołać się do tej koncepcji przy konkretnym akcie działania. Nie jest to proces automatyczny, dlatego będzie wymagał wysiłku i inwestycji zasobów poznawczych.

Wartościowe cytaty

I tak książka będzie przypominała nam rzeczy, które już o świecie wiemy. Uważam, że takiego przypominania nigdy za wiele – dzięki temu możemy sobie pewne rzeczy uświadomić i przenieść je do świadomości, co (przy odpowiednim wysiłku) będzie miało przełożenie na nasze zachowanie. Kilka pięknych oczywistości wspomnianych przez Carniegiego:

“Krytykowanie jest bez sensu, ponieważ zmusza do obrony i zwykle powoduje, że zaczynamy się usprawiedliwiać”

“Zamiast potępiać ludzi spróbujmy ich zrozumieć”

“Raniąc ludzi, nie tylko ich nie zmieniamy, ale nie potrafimy też cofnąć raz zadanych ciosów”

“Niemal każdy człowiek sukcesu lubi wspominać swoje początki”

6 sposobów, które sprawią, że ludzie będą Cię lubić:

  • pokazuj ludziom szczere zainteresowanie
  • uśmiechaj się
  • pamiętaj, że własne nazwisko to dla człowieka
  • najsłodsze i najważniejsze spośród wszystkich słów świata
  • bądź dobrym słuchaczem. Zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym
  • mów o tym, co interesuje twojego rozmówcę
  • spraw, aby twój rozmówca poczuł się ważny – i zrób to szczerze

Jaki jest mój stosunek do tej listy? Uważam, że jest jak najbardziej prawdziwa. Z pewnością nie jest wyczerpująca, ale jest dobrym punktem wyjścia do pracy nad poprawianiem jakości swoich konwersacji (niekoniecznie listą rzeczy, które musisz zrobić aby zdobyć przyjaciela).

A jak to wygląda w praktyce?

Chciałabym napisać o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Moim zdaniem są to rady, które warto zastosować przy rozmowie z dalszmi znajomymi, nowo poznanymi osobami, czy pracownikami. Nie wyobrażam sobie natomiast w ogóle pomyśleć o zastosowaniu tych rad na przykład w rozmowie z przyjaciółką. Kiedy rozmawiam z bliskimi mi osobami chce być sobą i również chce być wysłuchana. Jeśli mam problem, mówię o problemie nie martwiąc się tym, że zdominuje on całą rozmowę. Mówię o tym co ineresuje mnie i też chce czuć się ważna. Myślę, że ten balans jest kluczowy szczególnie w pracy psychologa. Oddzielenie rozmów, w których komuś pomagam (wchodzę w rolę terapeuty) i punkt ciężkości jest na drugiej osobie, od rozmów prywatnych, gdzie jestem po prostu siostrą, przyjaciółką.

Piszę o tym, bo skupiając się na nowych technikach komunikacji łatwo można zagubić w tym siebie. Spotkałam kiedyś chłopaka, który po przeczytaniu tej książki bardzo często w rozmowach wtrącał czyjeś imie. Momentami było to aż komiczne. Jeśli ktoś wykryje, że stosujemy jakiś zabieg specjalnie, może to odebrać za manipulacje. Dlatego ja przede wszystkim stawiałabym na naturalność. Każdy z nas ma w sobie wszystko czego mu trzeba, aby być lubianym. Nie musimy się niczego uczyć. Wystarczy, że otworzymy się na drugiego człowieka. Potraktujmy więc rady Carnegiego jako wskazówki, które podniosą jakość naszych konwersacji w pracy, czy na studiach, nie jako przepis na bogate życie towarzystkie.

Rady Carnegiego zdecydowanie sprawdzą się w biznesie i zarządzaniu zespołem. Podczas czytania nieustannie miałam z tyłu głowy książkę Grega McKeowna “Esencjalista” (recenzja tu). Tematycznie te książki różnią się od siebie, jednak na poziomie treści w “Esencjaliście” również znajdziemy wiele informacji na temat efektywnej komunikacji w firmie, czy ludzkiej natury (tylko z lepszymi, bo bardziej aktualnymi przykładami). Zachęcam Was do przeczytania również recencji “Esencjalisty”.

moja ocena

Książka jest zdecydowanie warta przeczytania. Napisana prostym językiem w przystępny sposób omawia proste prawdy na temat natury ludzkiej – jeśli jest coś, czego potrzebujemy w dzisiejszym komercjalnym świecie, to jest to właśnie prostota. Jeśli przymkniecie oko na kopy siana i obory – możecie się przy niej całkiem nieźle bawić. Bardzo podoba mi się również koncept, aby traktować tę książkę jako podręcznik. Wymienione rady na nic nam się zdadzą jeśli nie spróbujemy wypróbować ich na sobie. Dlatego zamówcie “Jak zdobyć…”, łapcie za ołówek, podkreślajcie jak szaleni i zastanówcie się jak możecie ćwiczyć umiejętności interpersonalne w waszym życiu.